mam fazę na Papa Roach, kurde dnie i noce zarwane :)
*
- Tak, tak, tak, tak, tak! Nareszcie! Jedziemy na kolejną przygooodę! - Zacky szczerzy się do każdego. W busie jest nas dziewięć osób bez kierowcy. Kolejny koncert za dwa dni, za 400 mil. Syn gada z Shadsem i Val, Zacky, Jason i Matt grają w karty, Rev chyba śpi, a Johnny słucha muzyki. Ja za to leżę w swoim kojcu i liczę kropki na poduszce. Zdążyliśmy się już przyzwyczaić i przypomnieliśmy sobie to całe jeżdżenie. Za nimi już miesiąc koncertowania, a za mną miesiąc noszenia, składania, rozkładania i znów noszenia perkusji. Jutro Seattle! Będziemy jechać cały dzień i całą noc. Shadows, wygodniś zaczął coś marudzić o samolotach, ale szybko wybiliśmy mu to z głowy. Mielibyśmy rezygnować ze wspólnej jazdy, dokuczania sobie nawzajem i śmiania się z Zackyego dla paru godzin w samolocie? Nigdy.
- Mała, śpisz? - usłyszałam głos Reva.
- Nie. - mruknęłam, a po chwili Rev już pakował się do mnie. - Nie wiem czy zauważyłeś, ale tu jest trochę za mało miejsca na nas dwoje. - spojrzałam na niego wymownie.
- Nie marudź. - przyciągnął mnie do siebie.
- Przecież nie mówię, żebyś spadał.
- Jakaś zimna jesteś.. umarłaś jak nie patrzyłem, czy co?
- To mnie ogrzej. - zaśmiałam się cicho.
- Wiesz co.. yhm.. - poruszył się niezręcznie.
- No co?
- Yyy.. tylko spokojna bądź, dobra?
- Mów.
- Odezwała się do mnie Leana.
- Co? Ta paździorka? - pisnęłam.
- Oj, nie nazywaj jej tak..
- A jak? Zawsze miała do mnie wąty i pretensje, a ty jej broniłeś, bo to twoja ukochana wielka była. I co, teraz mam ją wspominać z rozrzewnieniem?
- Nie przesadzaj.. nie była taka zła. Czepiasz się.
- A może ty ją tak wspominasz? - skrzywiłam się.
- No, taak, przecież to moja wielka ukochana była. - przerzeźnił mnie.
- I co? Mówiła jak jej źle bez ciebie? Wzdychała? Pewnie wspominaliście jak cudownie było..
- .. w łóżku. - dokończył za mnie. Zmroziło mnie.
- Jaasne. Bo przecież wielki Sullivan potrzebuje dziwki żeby się zaspokoić. - zwęziłam oczy. - Weź te ręce.. - chciałam odepchnąć go od siebie, ale trzymał mnie mocno.
- Robisz wielki problem, to tylko była, a ty już szalejesz. - warknął, przysuwając się blisko.
- To AŻ była i dobrze wiesz, że o nią zawsze będę robić problem. Nagle, po roku przypomniała sobie o sławnym byłym, bo uwierzę, że zatęskniła.
- Rozmawialiśmy, jak ludzie. Bo, nie wiem czy wiesz, ale jak ludzie się długo nie widzą, to rozmawiają.
- Spotkaliście się? - zapytałam nagle. Nie odpowiedział. - To znaczy tak.. fajnie. - pokiwałam głową i zaczęłam przepychać się, by wyjść.
- Chwilę się widzieliśmy, na tym spotkaniu z Kerrangiem, uspokój się.
- To dlatego nie chciałeś żebym z wami jechała!
- Nie wiedziałem, że ona tam będzie!
- Wymówki.. weź już nawet nic nie mów.. nie chcę tego słuchać, bo się przejmę i będę łazić i ryczeć przez ciebie. Wypuść mnie. - starałam się mówić spokojnie, ale wszystko we mnie wrzeszczało.
- Po prostu nie rób takiej afery..
- Nie robię afery! - wrzasnęłam, aż się cofnął.
- Ej! Co to za krzyki? - Shadows aż wstał. Trzęsąc się i zaciskając zęby wygramoliłam się z kojca i skierowałam się w stronę kanapy.
- Czekaj, czekaj.. - Matt złapał mnie wpół i przyciągnął z powrotem do Reva. - Co znowu się dzieje?
- A jego zapytaj, bo mu się byłej zachciało! I puszczaj mnie, bo muszę iść i powkurwiać się trochę. - wyrwałam się i pomaszerowałam aż na drugi koniec busa. Usłyszałam jeszcze 'no kurwa' w wykonaniu Reva i 'zjebałeś, stary' w Shadowsa. Warknęłam pod nosem i wcisnęłam się w jakiś kąt. Czy ja taka słaba w łóżku jestem, czy on ma jakiś problem czy rzeczywiście znów ja przeginam? No, ale jak ja mam nie być zazdrosna i nie przeginać, jak kurde, ona jest ode mnie lepsza we wszystkim! Ładna jest, towarzyska, imprezować kocha, no z Revem idealna para. A on mnie jeszcze przedrzeźnia i nabija się z tego.. i uważa, że spotykanie się z byłą to nic takiego. Świetnie. To po co tu ja? Bo jestem blisko, na wyciągnięcie ręki? Tylko, że kurwa, ja się w nim zakochałam!
Ukryłam twarz w dłoniach i pozwoliłam paru łzom opaść na wykładzinę. Po chwili usłyszałam ciche kroki.
- Ari..
- Weź idź.. - zachrypiałam.
- Nie mogę..
- Możesz. Użyj nóg i spadaj.
- Przepraszam.. słuchaj.. no to nie było fair.
- Co ty nie powiesz.. - chlipnęłam.
- Płaczesz?
- Nie, kurwa, kwiatki podlewam! Dajże mi spokój, nie chcę z tobą teraz gadać.
Położył mi dłoń na policzku, uniósł moją twarz i otarł łzę kciukiem. Usiadł obok i czekał. Czekał aż zdecyduję się choć trochę do niego przysunąć.